bucket lista

No i jest i Ona! W końcu ją spisałam!

Ogólnie muszę chyba jakiś deal z Panem Bogiem zrobić, żeby mi pozwolił żyć z 300 lat, bo inaczej nie ma szans, żebym ze wszystkim się wyrobiła.|

Część z nich już jest na szczęście odhaczona i z tego tytułu mogę lekko renegocjować te 300 lat. Jak coś.

Kolejność moich wymysłów jest przypadkowa, bo ciężko byłoby mi zorganizować z tego jakiekolwiek podium, choć od zarania dziejów – moim nr jeden jest pływanie z delfinami, ale oczywiście na dziko i nie w delfinarium.

Już jako dziecko moja mama miała ze mną przewalone odkąd obejrzałam serial: “Neri, dziewczyna z oceanu” i robiłam rodzicom wyrzuty “dlaczego urodziłam się bez możliwości oddychania pod wodą, skoro Neri jakoś może i jest mega szczęśliwa i ma się całkiem nieźle…”. Przesrane mieli ze mną wtedy. Wchodziłam do wanny i uczyłam się wstrzymywać oddech na coraz dłuższy czas.

No nic – w myśl zasady TRZEBA ROBIĆ RZECZY wypisuję co mega chcę, a co wyjdzie – zobaczymy.

Afryka

V
POJECHAĆ NA SAFARI W AFRYCE
[To chyba marzenie każdego, kto choć raz obejrzał w życiu Króla Lwa. Więcej nie trzeba nic mówić. “Dopóki tutaj jesteś, ważne jest kim jesteś”]
V
NOC Z MASAJAMI – DZIKIM LUDEM W AFRYCE
[“Winowajcą” tego pomysłu jest oczywiście książka “Biała Masajka” i II część “Moja afrykańska miłość”. Kto nie czytał – koniecznie do nadrobienia! Kto czytał – ten rozumie czemu ten punkt tu jest]
V
WEJŚĆ NA KILIMANJARO
[Podobno trzeba się spieszyć, bo to lodowiec i topnieje… . Kilka msc temu miałam okazję tam pojechać, tzn. dostałam zaproszenie od samego LESZKA CICHEGO [wraz z Krzysztofem Wielickim – jako pierwsi na świecie stanęli zimą na szczycie Mount Everest], mam do dziś od Niego wycenę takiej wyprawy na mailu… Poza tym mam jeszcze książkę z Jego podpisem i dedykacją. Jaką? Zdradzę jak uda mi się stanąć kiedyś na Kili!]

Azja

V
PODRÓŻ KOLEJĄ TRANSSYBERYJSKA
[Usłyszałam kiedyś opinię: “bez sensu, tylko jedziesz pociągiem i nic więcej się nie dzieje”. Tak? To już na dzień dobry widzę challenge – wypowiedz na głos nazwę miasta, przez które będziesz przejeżdżać: Uyarspasopreobrazhenskoye! Dziękuję dobranoc:) O tym, że Kolej Transsyberyjska jest dłuższa niż Mur Chiński to można się domyślić, ale….mimo wszystko – robi wrażenie! Poza tym miejsca, przez które Ona przejeżdża są tak magiczne i odległe dla turysty, że mało jakie środki lokomocji zapewnią nam dojazd do nich. Poza tym pociąg zatrzymuje się co około 500 km, a łączna długość mostów przez które ona przejeżdża ma UWAGA….50 km!!]
V
TREKKING POD MOUNT EVEREST [A KIEEEEDYŚ MOŻE EVEREST…]
[niedawno dogadałam się z moją znajomą, że w 2023 robimy trekking dookoła Annapurny! #cantwait Podobno uzbierane 7 tys. i głowa pełna chęci do wrażeń – wystarczy! Może to być piękny wstęp do wyprawy na obejrzenie najwyższej góry świata! – Tutaj podobno 12 tys. już z biletami – i marzenie może zostać spełnione!!]
V
ZOBACZYĆ ZAMARZNIĘTE JEZIORO BAJKAŁ [MAGIA!]
[Ten widok – jestem przekonana, że istnieje w wieeelu domach na fototapetach i obrazach! Ktoś kiedys pięknie to określił: “Tafla lodu na Bajkale to kopalnia fotograficznych struktur”. I to prawda – każdemu fotografowi życzę znalezienia się w tamtym miejscu. Co stanowi zatem przedmiot magii w tym najstarszym i najgłębszym jeziorze na ziemi? Wyjątkowa przezroczystość lodu, który pokrywa zbiornik, bo dzięki krystalicznej czystości wody, można podglądać dno i znajdują się tam skarby. Relacja jednego ze szczęśliwców, który tam był mówi sama za siebie: “To jak chodzenie po wodzie albo po kruchym szkle. Widziałem dno jeziora, kamienie, ryby. To wszystko sprawiło, że czułem się tak, jakbym patrzył na jakąś baśń.”]
V
WROTA PIEKIEŁ - DERWEZE ‒ PUSTYNIA KARAKUM, TURKMENISTAN
[To miejsce płonie od 50 lat!! Wrota Piekieł – bo tak potocznie nazywane jest to miejsce, mają 69 metrów szerokości i 30 metrów głębokości. Jest to pole gazu ziemnego, które zapadło się w podziemną jaskinię, przez co powstał krater. Geolodzy celowo podpalili to miejsce, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się metanu. Zakładano, że gaz wypali się w ciągu kilku tygodni, jednak miejsce to płonie nieprzerwanie od 1971 roku.]
V
ZOBACZYĆ JAPONIĘ PODCZAS OKRESU JAK KWITNIE WIŚNIA
[Do samej Japonii jako Japonii nie ciągnie mnie aż tak, ale liczę że ten widok pozwoli mi zakochać się w tym kraju na zabój. ALE POZA TYM – wiecie, że najstarsze drzewko wiśni w Japonii ma 2000 lat?! Albo to, że w momencie rozkwitu wiśni Mc Donalds i Sturbacks w Japonii produkują limitowane edycje sakurowych napojów, a w przypadku Maca burgery w różowej bułce!!! Nieźle]
V
ODWIEDZIĆ W ROSJI NAJBARDZIEJ NIEZWYKŁĄ „BLIZNĘ” NA POWIERZCHNI ZIEMI, CZYLI BYŁĄ KOPALNIĘ DIAMENTÓW.
[Niby tylko “Dziura w ziemi”, ale jednak kryje w sobie zapewne miliardy politycznych rozgrywek i tajemnic. Do tego wyobraźcie sobie, że ta dziura jest na tyle głęboka [Głębokość: 525 metrów, Średnica: 1,20 km] i wielka, że tworzą się w niej prądy powietrzne, które… są w stanie zasysać helikoptery.]
V
PRZYTULIĆ LWA LUB TYGRYSA!
[To marzenie pozornie pasuje do Afryki, ale ostatnio dowiedziałam się o miejscu, w Dubaju, w którym są uratowane z niewoli tygrysy i lwy. I tak jak je zobaczyłam, tak zapragnęłam kiedyś mieć możliwość bardzo bliskiego obcowania z Nimi. Oby to nie było.. zakończenie mojej bucket listy i…livelisty!]

Ameryka Północna

Z
ZOBACZYĆ CENOTY W MEKSYKU
[DONE ❤️] [Udało nam się tego doświadczyć podczas naszej miesięcznej podróży poślubnej po tym cudnym kraju, W życiu swoim ponad 30-letnim bym nie powiedziała, że Meksyk może być tak piękny, a Cenoty takie MAGICZNE! Wchodząc lub wskakując tam, człowiek przenosi się do innego świata. Dlatego też w dawnych czasach wierzono, że Cenoty to świątynie Bogów. Powiem tylko, że… lepszego miejsca sobie na to znaleźć nie mogli]
V
SPĘDZIĆ ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA NA GRENLANDII
[Tam na białe święta możemy liczyć zawsze! Więc kupa śniegu i absolutnie dziki klimat – głównie to mnie tam ciągnie. Dla wyjaśnienia – nie jest to na pewno chęć spróbowania ich tradycyjnej potrawy świątecznej – Kivaku, czyli surowego mięsa morskiego ptaka alki, zawiniętego w foczą skórę, które umieszcza się na kilka dni pod kamieniem!!! Grenlandczycy zajadają się tym, gdy osiągnie odpowiedni etap rozkładu…. . Nosz kurde flak!]
V
PRZEJECHAĆ ROAD66
[jechać, śpiewać na głos przy otwartych oknach i wystawać z szyberdachu z rozwianymi włosami]
V
NIETUZIONKOWY LODOWIEC W MENDENHALL NA ALASCE
[to jest w sumie podobny case do jaskini lodowej na Islandii, ale w momencie odkrycia, że we wnętrzu tego lodowca/jaskini lodowej są również wodospady – zakochałam się. Alaska jest tak dzikim i tak odległym miejscem na świecie, a zarazem tak trudnym pod wieloma względami, że – to właśnie tam ciągnie!]
V
FALE SKALNE! CZYLI COYOTE BUTTES W ARIZONIE, USA
[Niesamowite jak czas, wiatr i woda może ukształtować naszą powierzchnię ziemi. To, co się tutaj zadziało wygląda tak samo magicznie jak kolorowe góry w Peru. Mianowicie – 190 mln. lat temu pustynne wydmy zaczęły zmieniać się w skały! Po czym wiatr i deszcz wyrzeźbił je tak, że powierzchnia skały wygląda jakby… falowała. Piaskowe formacje układają się w tęczowe barwy, a całość wydaje się nieziemska! Formacje skalne są tak delikatne, że Rząd USA chroni je i wprowadził ograniczenie zwiedzania. Dziennie ten cud natury zobaczyć może tylko 20 szczęściarzy. Jak można się zapisać? Na każdy dzień przygotowanych jest 10 miejsc, które można rezerwować przez Internet już z… rocznym wyprzedzeniem, a drugie 10 można kupić na miejscu. Nie obowiązuje tu jednak zasada – „kto pierwszy ten lepszy”. Jeżeli chętnych jest więcej niż 10, a zwykle jest, przeprowadzane jest losowanie. Część osób losuje się więc ze zgłoszeń internetowych, a resztę spośród tych, którzy o 9 rano czekali pod kasą biletową. Już sama ta informacja – nawet bez googlowania zdjęć – mówi, że WARTO!]
V
PARK NARODOWY W YELLOWSTONE I „KOLOROWE OCZKO” W ZIEMI – CZYLI GRAND PRISMATIC SPRING
[To zdjęcie towarzyszy mi już od maleńkości – w albumie geograficznym na jednym z półek, znajdowało się na okładce. Jako dziecku wiadomo, że mega mi się podobało, bo miało dużo “kolorków”. Dziś już wiem, że tak naprawdę to piękne miejsce, ale niezwykle niebezpieczne! Czemu? Bo woda tam osiąga nawet temp 80°C! Historia mówi, że kiedyś turysta bardzo pragnący wrzucić tam NA SZCZĘŚCIE monetę wpadł i zginął. A skąd tam tyle kolorów? Temp. jaka panuje w tych gorących źródła pozwala żyć tam przeróżnym bakteriom, które są właśnie odpowiedzialne za te KOLORKI.]
V
WYSTAJĄCE COŚ DZIWNEGO Z ZIEMI – CZYLI GEJZER FLY – W NEVADZIE – USA
[Wyobraźcie sobie wieeelką pustą płaską, pustynną przestrzeń i…. nagle pojawiający się na waszym widoku wielki stożek, który ma koło siebie jeszcze piękne wodne tarasy [coś jak pola ryżowe], a sam ma na sobie piekne tęczowe kolory, no i oczywiście tryskający parą wodną na ok. 1,5 m! Oto GEJZER FLY! Gejzer Fly w Nevadzie powszechnie mówi się, że wygląda jak kadr z filmu science fiction. W zupełności się zgadzam.]
V
WSKOCZYĆ DO WIELKIEJ DZIURY W ZIEMI W MEKSYKU - JASKINIA JASKÓŁEK
[Na to i na punkt poprzedni niestety zabrakło dosłownie nam kilka dni podczas naszej podróży poślubnej do Meksyku – czym jest ta dziura? To 350-metrowy dół w ziemi, do którego swobodnie można skoczyć ze spadochronem lub wersja bardziej light – opuścić się na linie. Najgorszym momentem podobno jest oderwanie się od ziemi i “spuszczenie” na dół. Dlaczego? Bo pod sobą widzisz KOMPLETNĄ KOMPLETNĄ CIEMNOŚĆ! Zjazd do podłogi może trwać nawet godzinę!! Wspinaczki z powrotem może zająć od czterdziestu minut do ponad dwóch godzin. ENJOY! A czemu ta jaskinia zawdzięcza taką piękną nazwę? A temu, że jaskinię tę zamieszkuje tysiące tysięcy ptaków! Dosłownie! Do tego stopnia, że skoki do wnętrza jaskini są organizowane tylko wtedy, kiedy ptaków nie ma, bo np ruszyły na polowania. Skok i zderzenie z lecącym ptakiem mogłoby być tragiczne dla obu stron.]
V
OGNISTY WODOSPAD W DOLINIE YOSEMITE W USA
[To jest istny kosmos! Niedawno to odkryłam! Wyobraźcie sobie małą strużkę wody, która spływa z ogromnie wysokiej skały i… w momencie odpowiedniego padania światła zachodzącego słońca – macie wrażenie jakby lała się z niego nie woda, a najprawdziwsza na świecie lawa! nie-sa-mo-wi-te!]
V
MARZENIE Z DZIECIŃSTWA - POJECHAĆ DO DISNEYLANDU!
[A jeżeli nie uda mi się dotrzeć na drugą półkulę, do tego słynnego zamku, to może być Walt Disney Studio we Francji. A jak i tam się nie uda – to jakiś wielki park z ogromnymi roller coasterami poproszę [tak, jestem elastyczna].

Ameryka Południowa

V
HUŚTAWKA NA KOŃCU ŚWIATA - CZYLI CASA DEL ARBOL
[przeczytałam o tym kiedyś w książce – szit, nie pamiętam tytułu, ale pamiętam, że siedziałam na krawężniku w Krakowie i czekałam na kolegę, z którym miałam najpierw skoczyć na bungee, a potem pojechać w góry wleźć do Doliny 5 Stawów. Udało się i jedno i drugie, więc czekam też na realizację huśtawki! A co do niej samej – mówią, że to huśtawka nad “Ognistym Gardłem”, znajduje się w Ekwadorze i jest przywiązana do domku na drzewie. Sporo takich miejsc na ziemi jest i oczywiście nie zamykam się tylko na nią, ale była pierwsza jaką ujrzałam, a… wiecie jak jest z pierwszą miłością:)]
V
ZOBACZYĆ FAWELE W BRAZYLII
[kiedy pojechałam z kuzynem i Jego rodziną do Wenecji, a Jego żona opowiedziała mi historię jak pojechała na wycieczkę z pracy do Brazylii i jednym z punktów atrakcji były właśnie… Fawele. Podczas przejazdu przez te dzielnice jeden z członków jej wyprawy wyjął aparat, żeby zrobić zdjęcie i NATYCHMIAST podskoczył do Niego miejscowy koleś i… to, że mu zabrał aparat to było dla Niego największa nagrodą życia i cud! Bo o ile nie odcięli by mu ręki, to od razu by Go zastrzelili! To jedno z najniebezpieczniejszych miejsc na świecie [choć dość mocno walczą o swoje prawa i starają się to zmienić], gdzie wiele osób nie wyobraża sobie postawić nawet nogi, ale jednak jak wiadomo – to, co zakazane najbardziej ciągnie… ]
V
PUSTYNIA SOLNA W BOLIWII
[a to, to już jest kosmiczny odlot! Oczywiście tutaj znowu prekursorem był MOMENT. Jak zobaczyłam ich magiczne zdjęcia z tego miejsca, a potem zdjęcia ludzi z całego świata to oniemiałam. Powierzchnia tej pustyni wygląda dokładnie jak….tafla nieba! Niemniej jednak poza solą, białą taflą – znajdziemy tam również także gorące źródła, kaktusy i… flamingi! Dacie wiarę, że tam znajduje się blisko 10 miliardów ton soli?!]

Europa

V
WYPRAWA DO JASKINI LODOWEJ NA ISLANDII
[To musi być tak niesamowite przeżycie, jak co najmniej wejście do Szafy z Narnią! Tym bardziej, że ta jaskinia nigdy nie będzie taka sama, lód stale pracuje i zmienia swoje kształty, więc można ją odwiedzać i odwiedzać i odwiedzać…, a stale będzie nam się pokazywała z innej strony!]
V
NOC W HOTELU Z LODU
[To pewnie będzie jedna z droższych nocy w moim życiu, ale no cóż. Sama z Kubą nie ulepię hotelu z lodu, więc trzeba będzie rozbić ze dwie świnki i zamknąć oczy podczas płacenia. Ile to kosztuje? Od 700 do 1900 zł za noc! Więc…kończę pisanie i zaczynam szukać sponsora!]
V
STANĄĆ NA SŁYNNEJ SKALE W NORWEGII (KJERAGBOLTEN NAD LYSEFJORD)
[nie mam pojęcia czy z moim lękiem w ogóle tam stanę, bo kamień zakleszczony między dwoma skalnymi ścianami znajduje się nad 100 metrową przepaścią!! Ten “kamyczek” ma 5 m3 i jest złożem lodowcowym wciśniętym w szczelinę góry ok. 50 000 roku p.n.e.!!!]
V
ODWIEDZIĆ DOM FREDDIEGO MERCUREGO
[Na filmie “Bohemian Rhapsody” byłam w kinie 5 razy. Dobrze byłoby pojechać do miejsca, w którym żył i nagrywał te cuda muzyki!]
V
NOC W WIOSCE ESKIMOSÓW I PRZEJAZD Z PSIM ZAPRZĘGIEM
[Co do psów nie do końca jestem przekonana, ale igloo to marzenie chyba od dzieciństwa. Historii na temat eskimosów i ich sposobu życia słyszałam już milion [np. podczas bardzo krótkich letnich dni Eskimos mieszka w domach wykonanych ze skóry zwierząt, Eskimosi noszą sukienki wykonane ze skór zwierząt. Ponieważ klimat zawsze będzie zbyt zimny i mroźny, nie ma różnicy w odzieży między płcią i wiekiem]. Trzeba jechać i sprawdzić.]
V
WYSPY OWCZE!!!
[Kilka lat temu miałam już zaznaczyć ten punkt na liście jako “Zrealizowane”! Ale moja przyjaciółka spontanicznie się zaręczyła i równie spontanicznie ogłosiła termin ślubu! Nie wahałam się jakoś długo z podjęciem decyzji, zaliczka na szczęście do mnie wróciła, ale chęć zobaczenia tego cudnego miejsca nadal pozostała! W końcu na tej wyspie tak jak w Australii z Kangurami, albo w Wietnamie ze skuterami – Owiec więcej niż ludzi. I OGROMNIE LICZĘ na kupę szczęścia – czyli pogodę, bo ten kraj to jedno z najbardziej deszczowych miejsc na świecie, a pada tu 280 dni w roku!]

Australia

V
NOWA ZELANDIA

[Kiedyś moja znajoma która wróciła z podróży po NZ, z którą pracowałam w studio postprodukcji filmowej powiedziała mi takie zdanie: “Ten kraj nie wymaga postprodukcji, On już ma w sobie tyle barw, odcieni i kolorów, że nie wymaga żadnego filtra ani koloryzacji”.
Mój fizjoterapeuta, to człowiek, który jak nie pracuje – to podróżuje. Odwiedza kilkanaście krajów w ciągu roku. Po swojej ostatniej wojaży dookoła świata napisał mi: “Kasia! to coś niesamowitego!!! A ja, jak tak mówię, a trochę widziałem…. to sama rozumiesz.”. ZROZUMIAŁAM! Nowa Zelandia od dawna jest nr 1 na mojej liście]

V
PUSTYNIA PINNACLES W AUSTRALII
[Dopóki nie zaczęłam zgłębiać informacji o pustyniach – miałam w głowie tylko jedno – jedna wielka kupa piachu! Pustynia Wadi Rum w Jordanii zmieniła moje myślenie, następnie poszukiwanie podróżniczych informacji w sieci zaprowadziło mnie właśnie do Pustyni Pinnacles w Australii – to miejsce wygląda jak plan Star Wars – choć nie znoszę tego filmu lub jak miejsce, któremu mocno oberwało się strzelistymi astroidami, które aktualnie dość licznie wystają z ziemi. Według aborygeńskich legend te niesamowite twory natury są skostniałymi duchami, wielkimi wrogami zamienionymi w masywne posągi]
V
WZIĄĆ MISIA KOALE NA RĘCE
[starałam się poruszyć niebo i ziemię podczas tegorocznych pożarów w Australii, żeby tam polecieć i pomóc m.in. misiom koala. Niestety nie udało się, więc trzeba to nadrobić mam nadzieję, w niedalekiej przyszłości. ALE SŁUCHAJCIE TEGO, mój znajomy mieszka w Australii i sprzedał mi news, którego nie ma na żadnych stronach www. Ciężko jest ogólnie zlokalizować koale, bo śpią po 23 h na dobę [skubane!], ale… łatwo je WYCZUĆ! Podobno ich mocz czuć z daleka i “pachnie” jak gandzia! Taki news]

Pozostałe

V
LOT BALONEM
[Nie wiem czy nie zsikam się ze stresu, ale no cóż – to jest chyba właśnie definicja adrenaliny. Mam cholernie wielki lęk wysokości, ale…….. z jakiegoś powodu skakałam na bungee 7 razy, a ze spadochronem 3! I o to chyba właśnie też chodzi – bo jeżeli traktujesz coś takiego jak “eeee tam, nic wielkiego” – to chyba nie daje Ci to tyle radości i satysfakcji po udanym locie/skoku. ps.Mieliśmy to zrobić w Kambodży, ale z pewnych powodów… nie dolecieliśmy tam:D Z jakich? …O tym wkrótce!]
V
LOT SZYBOWCEM
[To jest dla mnie zagadka od zawsze. Lecisz czymś co nie ma silnika, nie ma śmigieł, ani prądu i …jak to niby ma się utrzymać w powietrzu?! Odmówię pewnie z 495 zdrowasiek podczas takiego lotu i obłożę się 5 spadochronami, ale… niesamowicie mnie do tego ciągnie!]
Z
NURKOWANIE W RAFIE KORALOWEJ
[Wedle zapowiedzi w tym poście – wszystkiemu winna jest Neri – czyli przepiękna Polka – Marzena Godecki, grająca w australijskim serialu “Neri, dziewczyna z oceanu”, a aktualnie 42-latka, która zapewne nie zdaje sobie sprawę ile małych dziewczynek oskarżało przez Nią swoich rodziców “dlaczego ja nie mam skrzeliiiii?”]
V
PŁYWANIE Z DELFINAMI (CHOCIAŻ I JEDEN WYSTARCZY)
[w sumie można to podpiąć pod punkt wyżej, ale dodałabym jeszcze jednego winowajcę – Flippera – delfina, z kolejnego australijskiego serialu “Nowe przygody Flippera”. Od tego zaczęło się moje zainteresowanie tymi ssakami, czytanie artykułów, książek, blogów, oglądanie filmów. Oszalałam na ich punkcie. Jak kiedyś jako dziecko poszłam do Delfinarium w Niemczech [już teraz wiem, że to samo zło], wygonili mnie stamtąd bo już zamykali, a ja nadal byłam przy delfinach i prawie dostałam niemiecki mandat za próbę dotknięcia delfina….]
V
ZOBACZYĆ MASKONURY
[To chyba najsłodszy ptak na ziemi! A poza tym mają mega romantyczne zasady – maskonury to monogamiści, co oznacza, że co roku samica i samiec odnajdują się w miejscu, gdzie “gniazdowały” w poprzednim sezonie. Jeśli samica nie pojawi się, to samiec szuka nowej. Jednak, w przypadku, gdy dotrze ona później, to porzuca on nową samicę dla starej!! Ale jaja
Z
SKOK Z WYSOKIEGO KLIFU
[tu można podciągnąć poruszony już wyżej temat mojego lęku wysokości vs. chęć “robienia rzeczy”, ale w tym aspekcie trzeba dodać jeszcze jedną informację, mianowicie – moją LORDOZĘ! Kiedyś podczas skoku NA GŁÓWKĘ z klifu w Chorwacji tak się wygięłam w lędźwiach, że do końca 3-tygodniowego wyjazdu czułam jakby mi ktoś strzałę indiańską wbił w dolną część kręgosłupa. Nawet mój Kuba boi się skakać na główkę, bo właśnie te wygięcia są dość mocno niebezpieczne]
V
KURS NURKOWANIA
[to zawsze zawsze było moje marzenie, ale odkąd poznaliśmy w Meksyku Karolinę Dukiel, która podróżowała po świecie po to, żeby doskonalić się w nurkowaniu i opowiedziała nam [na usilne prośby Kuby] o wszystkich wypadkach, które dzieją się pod wodą – chyba jestem lekko bardziej obsrana w związku z tym. Jakie to były wypadki? Np. dziewczyna, która pracowała 1 dzień przy napełnianiu butli z tlenem i zamiast tlenu nabiła ludziom……..benzynę! Dwie osoby tego dnia umarły. Czy trafiła do więzienia? Nie. Bo tłumaczyła się, że obok była stacja i “to jakoś samo tak wleciało”. Nie zniechęcam do nurkowania, ale sama mam chyba jakieś dziwne obawy. I pewnie nie ustaną, dopóki sama nie spróbuję:) życie]
V
KURS SPADOCHRONOWY
[chcę go robić po każdym skoku! Naprawdę! Tylko tutaj jestem miękka faja, bo ja się zwyczajnie boję, że…nie ogarnę sama spadochronu vs. wiatr, prądy powietrzne etc. Ale z miłością wielką patrzę na przepiękną kobietę Roberta Mancino, która skacze w sukienkach, szpilkach, przebraniach etc. CUDO! No i jak przyjemnie się na Nią patrzy!]
V
NOC W KASYNIE
[ogólnie jest to mój “must have”, jedynie do odhaczenia, nie mam wielkiego funu z zakładania grubej kasy i czekania aż rzut kostką może zdecydować, czy Twoja gruba kasa, za chwilę nie będzie czyjąś grubą kasą, …. ale warto choć raz tego spróbować. Czy trzeba od razu w Las Vegas? Może na początek pójdziemy z Kubą do Hotelu Marriott w Warszawie i będzie z głowy:D, a jak PRZYPADKIEM będziemy w Las Vegas to na pewno zajrzymy. A Wiecie, że największa przegrana w kasynie wynosi 127 milionów dolarów! [podobno to wszystko w ciągu jednego roku!] Ale druga strona medalu, mówi, że największa jednorazowa wygrana w 2012 roku wyniosła…. 17,3 mln dolarów – oczywiście wszystko w Las Vegas.]
V
MAŁA ROLA W FABULE
[Po mojej 6-letniej “przygodzie” w teatrze, nadal jakaś część mojego serca tęskni i chciałaby powrócić na deski sceniczne, ale wiem, że to łatwe nie jest, więc może jakaś rólka w fabule zalepiłaby moją artystyczną szczelinę w serduchu.]
Z
PRODUKCJA FABUŁY KINOWEJ
[zrealizowane, ale…chcę jeszcze jedną!]
V
ZOBACZYĆ ZORZĘ POLARNĄ
[To chyba niezbyt wyszukane marzenie, bo chyba każdy na świecie chciałby zobaczyć to cudo na niebie!. Może i tak, ale podobno ścisk w żołądku jaki się ma, gdy już się ją zobaczy – jest nie do opisania. Chcę to przeżyć!]
Z
ZOBACZYĆ WIELORYBA!
[To marzenie po części udało mi się zrealizować w Meksyku z Kubą podczas naszej podróży poślubnej. Popłynęliśmy oglądać delfiny i ……nagle [nie aż tak blisko nas] WYSKOCZYŁ Z WODY OGROMNY I PIĘKNY WIELORYB!!! Popłakałam się… Wyobraźcie sobie, że ok 30-metrowy ssak o ciężarze ok 190 ton wyskakuje Wam NAGLE z wody!!! Kosmos przez duże K]
V
ZDOBYCIE MINIMUM JEDNEGO OŚMIOTYSIĘCZNIKA LUB CHOCIAŻ JEDNEJ GÓRY Z KORONY ZIEMI
[muszę tylko jakkolwiek opanować moją skłonność do lodowatych dłoni i stóp… bo tam to niekoniecznie wskazane!]
V
CHODZENIE NA RĘKACH ????
[mega chcę, ale …jedyne co mi na razie wychodzi to stanie na rękach przy ścianie. Wszystko kwestia czasu.]
V
SKOK NA LIANIE NICZYM TARZAN DO WODY NA JAKIEJŚ DZIKIEJ WYSPIE
[Zrealizowane w Meksyku w Cenote, która była piękną głęboką dziurą w ziemi! Co prawda nie była to wyspa, ale było totalnie klimatycznie]
Z
Zobaczyć krater wulkanu
[zobaczyłam! W Meksyku – NEVADO DE TOLUCA, aaaaale – nie do końca to był taki krater jak sobie wyobrażałam w snach, więc… nadal dążę do swojego ideału ze snu!:) nevado de Toluca jest wygasłym od ok 3000 lat, marzy mi się zobaczenie wulkanu z małym wąskim kraterem. Etna, Wezuwiusz albo Stromboli nadal są czynne i mimo wszystko dostępne do zdobycia!!]
V
NOC W DOMKU NA WODZIE Z PRZEZROCZYSTA PODŁOGA
[na pewno wiele z Was widziało takie miejsce gdzieś na świecie. Jak ja to zobaczyłam – od razu wpisałam to tutaj na listę! Na Malediwach jest nawet apartament ze szklanymi ścianami…. pod wodą!!]
V
ZOBACZYĆ REKINA (BĘDĄC W KLATCE POD WODĄ)
[moi idole podróżniczy – Kamila i Mateusz z profilem “MOMENT”, pokazali mi taką możliwość po raz pierwszy. Oczywiście migiem wrzuciłam to tutaj!]
V
SKOKI ZE SPADOCHRONEM W PRZERÓŻNYCH MIEJSCACH NA ŚWIECIE
[do tej pory udało mi się skoczyć aż 3 razy. Niemniej jednak marzy mi się skok np nad oceanem, nad rzeką, w Dubaju…. Cena takiego skoku to od 1 700 zł wzwyż, ale wrażenia latania nad “palmą” – bezcenne]
Z
POPŁYWAĆ NA KITESURFINGU
[I did it! W Wietnamieeee!]
Z
SPĘDZIĆ NOC NA PUSTYNI
[tutaj mam maluuuuteńki niedosyt po nocy na Pustyni Wadi Rum w Jordanii, bo tam mieliśmy cudowne małe domki przy basenie na campie, a mi – jako “człowiekowi namiot” marzy mi się spać kompletnie pod gołym niebem. Lekko obawiam się tylko o skorpiony – ALE – znam porę roku, w których ich nie ma, więc jestem bezpieczna!]
Z
ZOBACZYĆ I DOTKNĄĆ WIELBŁĄDA
[to jest jedno ze wspomnień, które ZAWSZE wywołuje uśmiech na mojej twarzy!! Co więcej! Skłoniło mnie do przemyśleń o zrobieniu sobie malutkiego tatuażu z wizerunkiem tego jakże cudownego zwierzęcia! Swojego pierwszego wielbłąda zobaczyła w Jordanii na pustyni ALE [!!!] pewnie nikt z Was nie przypuszcza, że najwięcej wielbłądów na świecie nie jest w Afryce, ale w….. Australii! Jaka jest geneza? “Łatwiej ludności było ściągnąć wielbłądy z Afryki, niż konie – po co im była ta siła robocza? Do budowy kolei. Jednak gdy potem pojawiły się auta – wielbłądy nie były już im potrzebne. Zatem wypuścili je w las, tym samym skazując je na wyginięcie. Ale One takie słabe nie są! Nie dość, że przetrwały, to jeszcze nawet dziś, np. w okolicach Uluru można spotkać dzikie wielbłądy i to nawet w grupkach po 20 osób. NIEPRAWDOPODOBNE! A co więcej – m.in. w Dubaju organizowane są…wyścigi na wielbłądach!]
Z
WEJŚĆ NA MINIMUM 4-TYSIĘCZNIK
[to jest light wersja mojego marzenia o 8-tysięczniku. Jeżeli tamten punkt mi nie wyjdzie, bo “speniam” to zawsze jest jeszcze ten punkt! NO I FAJNIE. Co prawda zdobyłam wulkan NEVADO DE TOLUCA [4 680 m], ale lekko oszukanie, bo do pewnego momentu dojeżdżaliśmy samochodem, więc mały niedosyt pozostał, chociaż na takiej wysokości TAK BARDZO CIĘŻKO robiło się każdy, nawet najmniejszy krok.. .]
V
ZOBACZYĆ QUOKKA Z BLISKA
[Każdy, kto nie słyszał nigdy tej nazwy, polecam to zrobić w tym momencie! To poza delfinem i wielbłądem [i większością psów/kotów jak się ułożą do góry nogami] – to najbardziej uśmiechnietę zwierzę na świecie!! C.U.D.O. Te radosne torbacze niezwykle chętnie pozują do zdjęć [selfie z Kuokami było jakiś czas temu bardzo popularnym trendem w Australii], więc czas się pakować i szykować do zdjęć!]
V
POLECIEĆ NA KSIĘŻYC [SERIO!]
[potrzebuję na to dużo pieniędzy więc…. na razie odkładam w czasie! ALE….JEST JEDNAK NADZIEJA! Za jedyne 1000 dolarów można zarejestrować się w firmie Virgin Galactic na następne wolne miejsce na lot w kosmos.Virgin Galactic to spółka należącej do miliardera Richarda Bransona grupy Virgin. Firma ma wkrótce oferować m.in. ogólnodostępne loty kosmiczne! Ja już się prawie zapisałam…]
V
WYPRAWA NA TĘCZOWE GÓRY
[jeżeli można sobie wyobrazić niemożliwe, to tym właśnie są te góry! Brzmią tort dla dziecka, które skończyło właśnie 1 klasę podstawówki, jak lody o smaku waty cukrowej lub wielokolorowe Marshmallowy albo Fasolki wszystkich smaków Harry`ego Pottera! Toż to istny CUD na ziemi! Jak się okazuje nie tylko w Peru i Chinach możemy podziwiać ten cud, ale także na Islandii – Landmannalaugar i w Argentynie – Wzgórze Siedmiu Kolorów]
V
ZOBACZYĆ NAJGŁĘBSZĄ NA ŚWIECIE BLUE HOLE – DRAGON HOLE W POŁUDNIOWYCH CHINACH [LUB GREAT BLUE HOLE W BELIZE CITY]
[Ta dziura w ziemi ma ok 124 m, natomiast turyści mogą nurkować zwykle do stropu sali – na głębokość około 35 m. Co do Belize City – podczas naszej wyprawy do Meksyku straszyli nas, że w Belize jest największa przestępczość i okrucieństwo karteli, więc niestety nie udało nam się tam dotrzeć, choć było to tak blisko Jukatanu, na którym byliśmy… . No nic, trzeba wrócić.]
V
PRZEBIEC MARATON W EGZOTYCZNYM KRAJU
[pewnie musiałabym mieć obok siebie ciężarówkę z wodą, bo przy 40 stopniach DOŚĆ CIĘŻKO jest przebiec kilka km, a co dopiero maraton! W końcu podejrzewane jest to, że to właśnie udar cieplny zabił naszego pierwszego „maratończyka” na świecie, który pokonał dystans między Maratonem a Atenami, by obwieścić zwycięstwo Greków nad Persami! Ups]
V
ZAMIESZKAĆ W DOMKU NA DRZEWIE NA DZIKO W ŚRODKU JUNGLI. DOSŁOWNIE W ŚRODKU JUNGLI
[Mieliśmy taki plan podczas wyprawy Wietnam-kambodża-Laos-Tajlandia, ale z… różnych przyczyn po prostu tam nie dotarliśmy, ALE polecam sobie sprawdzić “Gibbon Experience Laos”!! Nie wiem czy zmrużyłabym tam oko, bo ten domek po 1 – jest 40 metrów na ziemią, po 2 – lądujesz na nim za pomocą TYROLKI!, po 3 – to najwyżej położony domek na świecie! I tak Was tutaj z tym zostawię]
V
ZOBACZYĆ KANGURA NA ŻYWO
[I broń Boże nie zjeść ich! Bo w Australii są tak popularne burgery z kangura, jak u nas z kotlet schabowy ze świni. Przy okazji planowanie podróży i interesowania się tym krajem dowiedziałam się np. że kangury potrafią pływać! Albo to, że w Australii jest więcej kangurów niż Australijczyków.. czyli jest szansa, że się spotkamy! I NEWS Z 1 RĘKI od mojego znajomego z liceum, który przeprowadził się do Australii – “Kangury są wszędzie! nawet na podwórko Ci wbiegną, chodzą po polach namiotowych. Są raczej przyjazne, ale potrafią też zaatakować” więc trzeba trzymać się na baczności, bo pewnie każdy z Was widział film z “boksującym się kangurem.]
V
ZOBACZYĆ PINGWINA NA ŻYWO
Zobaczyć pingwina na żywo [Wiecie co mnie kiedyś na maxa zaskoczyło? Że pingwiny mają pióra! Potem dowiedziałam się, że pingwiny mają kolana! A na koniec jeszcze, przeczytałam, że pingwiny mają szyję!! Ale… ze względu na klimat w jakim żyją jest ona pokryta gruuubą warstwą tłuszczu i jest nie do odróżnienia z tułowiem! To są ptaki pełne niespodzianek!]
V
ZOBACZYĆ LODOWIEC
[Potęga tego olbrzyma napawa mnie takim szacunkiem, że chyba jak zobaczę, to stanę i będę się patrzeć i patrzeć. Np na Islandii jest ich całkiem sporo, bo stanowią One 10% całej powierzchni tej wyspy!]
V
WYPAD NA WYSPĘ TOTALNIE NA ŚRODKU OCEANU!
[Podobno najbardziej “odludną” wyspą na świecie jest Tristan da Cunha. Trzeba na nią płynąć 7 dni i mieszka na niej zaledwie 266 osób. Niezłe jaja są z nazwiskiem, bo wszystkie zamieszkałe tam osoby mają jedno z 7 występujących tam nazwisk! Wyobraźcie sobie, że wybór Partnera/Partnerki na całe życie jest tam dość mocno ograniczone! Ciekawe jak się tam sprawuje Tinder….]
V
REJS STATKIEM PO MORZU/OCEANIE! [TAK MINIMUM TYDZIEŃ]
[ten punkt miał się zrealizować razem z punktem powyżej, ale chęć zobaczenia mojej przyjaciółki w białej sukience – wygrała. Trasa jaką planowaliśmy odbyć to Islandia – Wyspy Owcze – Norwegia. No nic, do zrobienia i do odrobienia!]
V
PÓJŚĆ NA DUUŻY KONCERT I RZUCIĆ SIĘ W TŁUM
[To chyba nie wymaga komentarza!]
V
BYĆ PRZEZ JAKIŚ CZAS W STANIE NIEWAŻKOŚCI!
[Cały czas szukam, czy poza lotem w kosmos znajdę jakieś takie miejsce na ziemi…]
V
PÓJŚĆ NA DZIKĄ WYPRAWĘ [ALE BEZ JEDZENIA ROBALI] A`LA BEAR GRYLLS
[Tak samo się boję tego pomysłu – co jestem podekscytowana wymyśleniem sobie takiego punktu!]
V
WZIĄĆ PONOWNIE ŚLUB Z KUBĄ W DŻUNGLI
[mieliśmy mieć na swojej podróży poślubnej odwiedzić Jamajkę i zrobić tam na plaży odnowienie przyrzeczeń małżeńskich, ale plany się nieco zmieniły…]
V
PRZEJECHAĆ NA LINIE ROWEREM
[Brzmi nieźle, a wygląda jeszcze lepiej. Na szczęście wszystko jest całkiem łatwe i bezpieczne. Polecam sprawdzić – SkyBike w Meksyku – OBŁĘD!]
V
NAPISAĆ KSIĄŻKĘ
[jak byłam w gimnazjum nawet zaczęłam pisanie, ale… pewnie zaginęło gdzieś to dzieło w odmętach komputera stacjonarnego z pojemnością dysku 4 GB]
V
MÓWIĆ BIEGLE W JAKIMŚ JĘZYKU OBCYM, NAJLEPIEJ PO HISZPAŃSKU!
[Zalążkiem do takiej decyzji [poza podróżami do krajów hiszpańskojęzycznych] był oczywiście serial “La casa de papel”. Mega mnie jara to ich seksowne syczące “s”. Byłoby genialnie gdybym mogła i ja mówić w tym języku. PLUS chciałabym jeszcze dopracować angielski perfect. So… let’s do it!]
V
PODRÓŻ DOOKOŁA ŚWIATA!
[Z przystankami oczywiście, ale marzę o tym, żeby mieć poczucie “obleciałam naszą kulę ziemską dookoła!”]
skąd aktualnie do Was piszę
tu jestem teraz ;)